Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Trzej towarzysze Erich Maria Remarque


Remarque to moje osobiste odkrycie pierwszej połowy tego roku. Po jednej z najlepszych, jakie czytałam opowieści antywojennych „Na zachodzie bez zmian”, po fantastycznym obrazie Paryża z okresu dwudziestolecia międzywojennego w „Łuku Tryumfalnym” trafiłam na „Trzech towarzyszy”.
W przeciwieństwie do „Łuku tryumfalnego”, w którym życie bohaterów determinuje świadomość bliskości kolejnej wojny, kiedy echa poprzedniej jeszcze nie przebrzmiały w „Trzech towarzyszach” bohaterowie, którzy „szczęśliwie” przeżyli wojnę uczą się żyć normalnie.
Robby wraz z dwójką przyjaciół powracają w rodzinne strony i spędzają ze sobą niemal każdą chwilę; prowadzą warsztat, naprawiają samochód, wspólnie upijają się w knajpach. Tyle, że okaleczeni psychicznie patrzą na powojenną normalność z dużą dozą cynizmu, a życie wydaje się im pozbawionym sensu trwaniem. Mimo to łączy ich coś pięknego i głębokiego, coś co sprawia, że życie jest nie tylko codziennym zatracaniem się w oparach alkoholu.

Picie szybko przenosiło człowieka nad czasem, ale między wieczorem a początkiem dnia tworzyła się znów przestrzeń, jakby to były lata.
[…] Wypijemy za naiwność, głupotę i wszystko, co się z nią wiąże - miłość, wiarę w przyszłość, marzenia o szczęściu — za cudowną głupotę, raj utracony...


Trójkę przyjaciół połączyła wspólnota przeżyć (okopy, walka z wrogiem, śmierć współtowarzyszy, ratowanie życia). Kiedy w tym męskim gronie pojawia się piękna kobieta, w której zakochuje się Robby wydaje się, iż będzie ona stanowić konkurencję dla męskiej przyjaźni i solidarności. Tymczasem okazuje się, że pod wpływem miłości zmienia się nie tylko Robby, ale i jego towarzysze. Robby odnajduje sens życia, a przyjaciele jednoczą swe siły, aby wspomóc go w zmaganiu się z coraz nowymi przeciwnościami losu. Okazuje się, iż wojna której odgłosy dawno już przebrzmiały nie daje o sobie zapomnieć nawet po kilku latach wkraczając w życie szczęśliwie zakochanych i burząc ich plany i nadzieje.
Ale to nie fabuła jest u Remarque najistotniejsza. Podobnie, jak w wymienionych przeze mnie wcześniej utworach tak i tu uderza umiejętność niezwykłej obserwacji pisarza i wspaniałe oddanie obrazu „straconego” pokolenia. Pokolenia ludzi, którzy przeżywszy koszmar wojny nie potrafią odnaleźć się w zwyczajnym, normalnym, codziennym życiu, pozbawionym huku dział, wystrzałów granatów, gazów trujących, wszechobecnej śmierci.
Mimo beznadziei towarzyszącej życiu bohaterów wydźwięk powieści napawa optymizmem. Wojna nie zdołała zniszczyć w bohaterach uczuć przyjaźni i miłości. Takich przyjaciół, jakich miał Robby mógłby sobie życzyć każdy.

Remarque pięknie oddaje klimat okresu powojennego; kryzys wartości, ubożenie społeczeństwa, brak perspektyw, początki wielkiego kryzysu, nocne życie mające być odtrutką na wszelkie bolączki. W powieści podobała mi się prostota i mądrość przekazu, liryczna historia miłosna, no i piękna opowieść o przyjaźni. Sympatię budzili też bohaterowie, którzy nie poddawali się, chociaż życie rzucało im kłody pod nogi, nie upadali, a nawet, jak upadli podnosili się i szli dalej.

A oto garść wyznawanych przez przyjaciół Robbiego filozofii;

W życiu zwycięża tylko głupi; mądry widzi przed sobą zbyt wiele trudności i traci pewność siebie, zanim zacznie działać.
Człowiek wpada w melancholię kiedy rozmyśla o życiu, a staje się cynikiem kiedy widzi jak inni sobie z nim radzą.
Najlepszym środkiem przeciw prawu jest bezczelność.
Grunt to nie przywiązywać się do niczego. […] Do czego się przywiążesz, to chciałbyś zatrzymać. A zatrzymać w życiu nie można nic.
Filarami ludzkiego społeczeństwa są: chciwość, strach i przekupność. Człowiek jest zły, ale lubi dobroć w innych.
Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.
Zasady należy łamać, inaczej nie sprawiają żadnej przyjemności.


Książkę przeczytałam w postaci e-booka (jest to moja pierwsza książka przeczytana na czytniku).

Moja ocena książki- 5/6