Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

PRZEMYŚLENIA

Ciężki miesiąc zakończony, czyli nowo narodzona

Przez ponad miesiąc żyłam w zawieszeniu, w oczekiwaniu, w niepewności i strachu. Strach ma wiele oczy, a mój miał ogromne. Przez miesiąc czasu po prostu się bałam. Pod koniec kwietnia okazało się, iż czeka mnie zabieg i biopsja. Najpierw badania, zabieg, potem długie czekanie na wynik.
Odebrałam wynik i jestem, jak nowo narodzona i mogę zaśpiewać, że czuję się jak królowie życia.
Skoro otrzymałam kolejną szansę od jutra wracam intensywnie do blogosfery.
Dziękuję tym wszystkim, którzy wiedząc o moich obawach dodawali mi wsparcia i otuchy. Wasze słowa; znaczyły dla mnie ogromnie dużo. W takich chwilach chce się usłyszeć cokolwiek, nawet kłamstwo. A wystarczy zwykłe trzymaj się, będzie dobrze.

To pewnie niemądre, irracjonalne i nieuzasadnione, ale postanowiłam kupić sobie pierwszego w życiu aniołka, aby czuwał nade mną w ten trudny czas oczekiwania. I możecie wierzyć lub nie, ale ja jestem przekonana, że czuwał nade mną.

Mogę znowu planować wakacje, kolejne musicale. Życie jest cudowne.

Zdecydowałam się na tak osobisty wpis, aby uświadomić moim wirtualnym przyjaciołom i znajomym, że nie należy odkładać niczego na później, zarówno korzystania z życia, jak i badań.

Podlinkowałam oczywiście moją ulubioną muzę :)