Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Hurtownia książek (1) Cukiernia pod amorem, Szczęśliwy traf i Katarzyna Medycejska

Iza wybacz, ale wiele razy uprzedzałam, iż wykorzystam twój pomysł, a w końcu doń dojrzałam. Trochę z powodu bujania myślami gdzie indziej, trochę z powodu niemocy „twórczej” (koń by się uśmiał, a to ze mnie twórca-grafoman), a bardziej z powodu stresujących zaległości recenzyjnych postanowiłam wykorzystać pomysł Izy i jednym wpisem „załatwić trzy książki”

Cukiernia pod Amorem Hryciowie (audibook), czyli jak się nie powinno się zaczynać lektury od końca
Ilość stron- 504
Ilekroć widziałam recenzję tej książki coś we mnie budziło wewnętrzny opór. Parę miesięcy temu Cukierni było wszędzie pełno; od półek księgarskich po różne portale internetowe. Troszkę przyznam irytowało mnie to. Lukrowa okładka powodowała, że niemal czułam, zgrzytanie cukru pomiędzy zębami. Nie chciałam czytać, bo obawiałam się, że mi się nie spodoba. Skoro prawie wszyscy pieją peany na cześć Cukierni i skoro bije rekordy popularności w rankingach sprzedaży to pewnie nie dla mnie. Przypadkiem weszłam w posiadanie audiobooka – części III sagi. Zaczęłam lekturę niejako od końca. I pewnie to był błąd. Zapewne właśnie z tego powodu nie zostałam porwana w wir opowieści, nie wsiąknęłam w klimat cukierni na Gutowskim rynku (choć opis przygotowywania jesiennych rożków powodował szybszą pracę ślinianek), nie dałam się uwieść fabule. Owszem, książki słuchało się dobrze, z dużą przyjemnością i nie bez zainteresowania. Muszę przyznać, iż jest ona dobrze napisana, a moje obawy tyczące się przesłodzonej/ckliwej opowieści były całkowicie nieuzasadnione. Podobała mi się dwutorowa narracja, to przemieszanie przeszłości (historii) z teraźniejszością, wielowątkowość, polubiłam Celinę Hryc z jej „chłopską” filozofią przetrwania i mimo ciężkiego losu dużym optymizmem. Kilka wątków zainteresowało na tyle, że słuchałam długo w nocy. Ale z drugiej strony czuję pewien niedosyt po lekturze książki. Nie umiem go dookreślić, czegoś mi brakowało (może „głębi”) a czegoś było w nadmiarze (momentami akcja była przegadana) Czy sięgnę po wcześniejsze tomy? – czas pokaże. Pewnie sprawa wyglądałaby inaczej, gdybym czytała, jak należy, po kolei.
Moja ocena 4/6

Szczęśliwy traf Louise Shaffer (audiobook)
Ilość stron - 336
Szczęśliwy traf to saga o losach kilku pokoleń kobiet w pewnej amerykańsko-włoskiej rodzinie. Na audiobooka trafiłam przez przypadek w bibliotece, ponieważ pomyliłam go z inną książką i to był mój szczęśliwy traf. Książka opowiada o trudnych relacjach w układzie matki-córki oraz o poszukiwaniu własnej drogi życiowej. Główna bohaterka po śmierci matki podejmuje próbę wyjaśnienia, dlaczego matka nie utrzymywała kontaktu z babką, słynną piosenkarką musicalową. No, tak – przyznam się, że związek z musicalami choć nie najistotniejszy to dla mnie dodatkowy atut książki (wtajemniczeni wiedzą, że kocham musicale i jestem w stanie dla nich pokonać tych „parę”…. kilometrów). W trakcie poszukiwań, jak to zwykle bywa bohaterka odkrywa różne rodzinne sekrety, poznaje swoich bliskich, zaczyna rozumieć ich i motywy, jakie nimi kierowały, a to pozwala jej na odnalezienie siebie.
Muszę przyznać, iż książka zaskoczyła mnie pozytywnie. Niby nic odkrywczego, niby utarty schemat konfliktu pokoleń, niby zwykłe dążenie do znalezienia swego miejsca w życiu, a jednak całkiem dobra pozycja z dobrze zarysowanymi, ciekawymi postaciami kobiecymi. Czyta się wartko. Nie jest to może lektura obowiązkowa, ale naprawdę warto się zapoznać. W przypadku audiobooka- dodatkowym plusem jest interpretacja Magdaleny Wójcik.
Moja ocena 4,5/6 (czyli 4+/6)

Katarzyna Medycejska (Złowroga królowa Francji) Jean – Francois Solnon
Wydawnictwo Świat książki. Rok wydania 2003. Ilość stron 433
Po Wyznaniach Katarzyny Medycejskiej CW. Gortnera sięgnęłam po biografię Katarzyny. Jest to kolejna pozycja, w której autor podejmuje próbę przedstawienia królowej we właściwym świetle. Solnon opierając się na bogatej bibliografii tworzy wizerunek Katarzyny - królowej, kobiety, matki, człowieka. Tworzy go starając się zachować bezstronność, nie przesadzając z wybielaniem Katarzyny, ale też nie tuszując tego, co być może sama zainteresowana chciałaby zatuszować. Katarzyna Medycejska to jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach królestwa Francji, oskarżana przez jej współczesnych o niemal każdą zbrodnię, jaka miała miejsce w czasie jej rządów. Oskarżano ją o nadmierne parcie na władzę, o złe wychowanie i złe traktowanie dzieci, o likwidowanie politycznych przeciwników metodami niedyplomatycznymi (trucizna i sztylet), o praktykowanie czarnej magii, o sprzyjanie hugenotom, pozorną żarliwość religijną, no i oczywiście o wymordowanie tysięcy ludzi (głównie hugenotów) podczas Nocy Św. Bartłomieja. Dzisiaj kiedy większość historyków uwalnia królową od tej najcięższej zbrodni (rzeź hugenotów) i wielu pomniejszych okazuje się, że Francja więcej jej zawdzięcza, niż kiedyś była w stanie przyznać. Co do książki to jej lektura tak mniej więcej przez połowę biografii może się wydawać nużąca, czego przyczyn należałoby upatrywać w tle historycznym, jakie było udziałem Katarzyny. Jest to ciągłe lawirowanie pomiędzy katolikami, a Hugenotami, Kondeuszami, Gwizjuszami a Burbonami, ciągła walka o zachowanie pokoju, walka, jaką podejmuje regentka, królowa matka, doradczyni Franciszka II, Karola IX, Henryka III. Lawirowanie pomiędzy różnymi stronnictwami, koteriami, podejmowanie negocjacji, podpisywanie edyktów pokojowych po to, aby za chwilę rozpocząć całą tę dyplomatyczną robotę od początku. Czytając biografię królowej można odnieść wrażenie, że to syzyfowa praca, a jednak gdyby jej nadludzkie wysiłki związane z utrzymaniem jedności państwa historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Autor przytacza wiele powiedzeń samej Katarzyny oraz wypowiedzi o Katarzynie.
Balzac o Katarzynie mawiał, iż uratowała koronę francuską, ocaliła autorytet królewski w okolicznościach, w których niejeden władca musiałby ulec. Będąc zmuszona stawić czoło buntownikom i ambicjom, choćby takim, jak te Gwizjuszy i Burbunów, a także ludziom takim, jak dwaj kardynałowie de Lorraine, dwaj Pokiereszowani, dwaj książęta de Conde, królowa Joanna d`Alber, Henryk IV, konetabl de Montmorency, Kalwin, Coligny, Teodor Beza, musiała ona rozwinąć w sobie najbardziej niezwykłe zalety, najcenniejsze talenty męża stanu, cały czas będąc pod ogniem kpin ze strony kalwińskiej prasy.
Moja ocena – 4/6