Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Jaszczur Honore Balzak

 Końcówka roku sprzyja przyspieszonym recenzjom literackim. No powiedzmy quasi recenzjom. Chcemy, ja przynajmniej, skoro już uziemiona w łóżku łupaniem w krzyżu, chcę, brzydko mówiąc "wypchnąć" wszelkie zaległości. U nas w domu mawiało się, że nie można zostawiać żadnych zaległości na Nowy Rok, dlatego staram się wszystko pokończyć. Wolę nie myśleć, co czeka mnie w robocie po trzech tygodniach nieobecności. Pomyślę o tym ... 2 stycznia.

Po książkę sięgnęłam dzięki ciekawej rekomendacji książkowca tutaj http://dom-z-papieru.blogspot.com/search/label/klasyka .

Zdesperowany młody człowiek, Rafael de Valentin, przegrawszy ostatnią sztukę złota pragnąc popełnić samobójstwo,  trafia przypadkiem do magazynu starożytności, gdzie wśród pięknych dzieł sztuki  trafia na dziwny eksponat. Kawałek skóry (jaszczur), zdaniem właściciela magazynu ma przedziwne właściwości. Potrafi obdarzyć jego posiadacza wszelkimi dobrami, wystarczy tylko wypowiedzieć pragnienie. Niestety, każde pragnienie powoduje kurczenie się jaszczura, a każde jego skurczenie to krok w kierunku śmierci jego posiadacza. Przyjmując jaszczura, przyjmuje co z całym dobrodziejstwem, otrzymuje moc spełniania życzeń, oddaje mu swoją duszę. Jego życie staje się własnością jaszczura i drwa dopóty, dopóki istnieje jaszczur.  Rafael, który zamierzał utopić się w Sekwanie bez wahania zabiera jaszczur, w końcu nawet, jeśli miałaby to być prawda, oznacza to jedynie opóźnienie ostatecznej decyzji w czasie. Mimo, iż Rafael nie wierzy w dziwną przepowiednię, nie mając nic do stracenia (czy na pewno nic ?), a jednocześnie ulegając pokusie bogactwa, sławy, władzy wypowiada pierwsze pragnienia.

Spełniają się jego marzenia. Jednak z każdym pragnieniem Rafael widzi kurczącą się skórę jaszczura. Każde spełnienie przybliża go do kresu życia.  Rafael, jeszcze do niedawna chcący skończyć z sobą odkrywa radość życia (albo tak mu się wydaje), a im mniej mu go zostaje, tym chce żyć dłużej. Podejmuje wszelkie próby, aby przechytrzyć jaszczura i jego złowrogą moc. Wyzbywa się pragnień, unika pokus, próbuje  odwrócić przeznaczenie.

Rafael przypomina mi trochę Fausta, który zaprzedaje duszę diabłu.

Jaszczur to studium natury ludzkiej. Natury, którą niszczą pragnienia żądzy posiadania i żądzy władzy.

Książka ciekawa, ale trudna w czytaniu, dla mnie ze względu na język. Trudno mi powiedzieć, czy to język Balzaka (nieco archaiczny), czy język młodopolski (tłumaczył Boy-Żeleński). Zdecydowanie wolę Hugo, Dumasa, Zolę.

Jak pisze za Żeleńskim książkowiec: „I właśnie tenże język nadaje narracji styl, myszkę epoki, która dla przeciętnej publiczności jest wadą książki, dla znawcy jej wdziękiem.

Muszę zatem zaliczyć się do przeciętnej publiczności, gdyż język Balzaka sprawił mi sporo trudności przy czytaniu. Zresztą nie po raz pierwszy. Pamiętam, jak ciężko czytało mi się Kobietę trzydziestoletnią.

Uważam jednak, iż mimo powyższych kłopotów (zapewne nie wszyscy będą je odczuwać) książka jest naprawdę dobra i warta poznania.

Moja ocena- za pomysł 6/6, za język (do którego nie dorosłam) 3/6.