Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Zwodniczy punkt Dan Brown

 Sensacyjna opowieść, wartka akcja, wyścig z czasem, przeplatanie wątków i pozostawianie ich w najciekawszych momentach to znany i wypróbowany scenariusz, który sprawia, że książkę czyta się jednym tchem.

Naukowcy odkrywają wśród lodów Arktyki wielki meteoryt, który nosi ślady ogromnych, nieznanych na ziemi skamielin, co ma dowodzić istnienia życia pozaziemskiego. Odkrycie to pojawia się w idealnym momencie dla ubiegającego się o drugą kadencję prezydenta Stanów Zjednoczonych, którego kontrkandydat atakuje za bezkrytyczne wspieranie rządowej agencji badań kosmicznych NASA. Dla uwiarygodnienia odkrycia wysłana zostaje na lodowiec grupa niezależnych naukowców oraz rządowy analityk, córka prezydenckiego przeciwnika. Wygląda na to, iż prezydent reelekcję ma już zapewnioną, kiedy zaczynają pojawiać się wątpliwości co do autentyczności odkrycia. Zaczyna się też wyścig z czasem.

Jak to u Browna bywa, zwroty akcji są zaskakujące, a osoba najmniej podejrzana okazuje się być spiritus movens akcji. Bohaterowie, (tradycyjnie jest to para naukowców; on – oceanograf, ona – analityk) muszą zmagać się nie tylko z upływem czasu, koniecznością znalezienia dowodów na autentyczność lub brak autentyczności odkrycia, polującymi na nich członkami Delta Force, a także z rekinami. Momentami powieść przypomina film akcji z serii opowieści o agencie 007.

Czyta się fantastycznie i szybko i tylko jedno małe, acz istotne zastrzeżenie, równie szybko treść tej powieści uleci w zapomnienie, przynajmniej w moim przypadku.

Tym, co do tej pory w prozie Browna podobało mi się najbardziej, poza ciekawym pomysłem powiązaniem autentycznych odkryć naukowych z fikcyjną kreacją zdarzeń oraz trzymającą w napięciu akcją są odniesienia do świata kultury i sztuki, a także odniesienie do historycznych postaci i zdarzeń. 

Dlatego tym razem mój ulubiony pisarz otrzyma niską ocenę 3/6.