Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Nie każdy Zola jest arcydziełem (Nantas Emil Zola)

 Idąc za ciosem wypożyczyłam z biblioteki audiobooka Emila Zoli pod tytułem "Nantas". Jest to krótkie opowiadanie przedstawiające historię młodego, energicznego, pełnego zapału człowieka na tle dysproporcji społecznych. Nantas przybywa do Paryża, gdzie zamierza pokazać światu, na co go stać. Wyznaje filozofię, zgodnie z którą wystarczy być silnym, aby przetrwać przeciwności losu i zdobyć upragnione stanowisko oraz odnaleźć swoje miejsce w świecie. Filozofia jednak przegrywa z rzeczywistością. Wyczerpawszy zarówno całe skromne oszczędności, jak i wszelkie możliwości znalezienia zajęcia, (które umożliwiłoby mu pokazanie całemu Paryżowi, ba całemu światu na co go stać) młody człowiek postanawia zakończyć swój żywot. W tym momencie do drzwi jego lichego pokoiku puka przeznaczenie w postaci starej panny proponującej mu małżeństwo z ciężarną wychowanicą. Wzamian za zgodę na poślubienie panny w opresji Nantas zdobędzie spory posag i zapewnieni sobie dobrą pozycję społeczną. Obruszony początkowo Nantas godzi się, gdyż dzięki ożenkowi może nie tylko dalej żyć, ale i zyskuje szansę na zrobienie wymarzonej kariery. Okazuje się, iż jego przyszłą małżonką zostaje panna, która od dawna budziła zainteresowanie młodego człowieka. Panna, przyjmując handlową ofertę (zawarcia małżeństwa) wyraża Nantasowi swoją pogardę. Czy młodemu człowiekowi uda się zrobić karierę, czy zyska szacunek teścia oraz czy żona odbarzy go sympatią - tego dowiemy się z treści książki.

 Zainteresowanym proponowałabym książkę, zamiast audiobooka. Pisałam już kiedyś, jak ważną rolę spełnia lektor przy czytaniu książki. Tym razem czytająca opowiadanie pani Joanna Lissner, robi to w sposób zbyt natarczywy i nienaturalny. Taka aktorska gra, pełna przejaskrawień i egzaltacji tam, gdzie nie znajduje to żadnego uzasadnienia w treści utworu jedynie utrudnia odbiór i czyni go wręcz śmiesznym.

Fabuła choć ciekawa, jest dość przewidywalna. Czyta się szybko, ale bez większych emocji i napięcia. Plus za ciekawe nakreślenie stosunków społecznych. Ot dobre czytadło, ale mało porywające. Przeczytałam z zainteresowaniem, ale bez uniesieniń. Polecam zwolennikom Zoli. Natomiast odradzam na książkę  pierwszego kontaktu z jego twórczością.

Moja ocena 4-/6

Zdjęcia- 1. Okładka, 2. Portret Zoli E. Maneta