Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Gobseck czyli Lichwiarz Honoriusza Balzak

 

Ilustracja do powieści - Hrabina przeszukująca pokój zmarłego męża

Po ciężkim doświadczeniu z „Kobietą trzydziestoletnią”  (jakoś zalazła mi ona za skórę - oj nie lubię ja kobiet, które są wiecznie niezadowolone z życia i same niewiedzą czego chcą, takich co to i chciałaby i boi się..) sięgnęłam po kolejną powieść z cyklu „Komedia ludzka” Balzaka. Tym razem była to krótka forma liczące ok. 50 stron opowiadanie. Gobseck, a właściwie „Lichwiarz”, bo taka była pierwotna nazwa utworu został po raz pierwszy opublikowany w 1830 r.

"Gobseck" jest rodzajem opowieści w opowieści. W paryskim salonie pani de Grandlieu młody adwokat Derville opowiada historię znajomości z  holenderskim lichwiarzem nazwiskiem Gobseck.

Utwór to wnikliwe studium postaci głównego bohatera. Ale jest to również  studium społeczeństwa, którym rządzi pieniądz.

Holender jest postacią niezwykle złożoną. Poznajemy go, jako mrukliwego, skrytego, oddanego swemu zajęciu człowieka. Z nikim nie rozmawia, z nikim się nie spotyka, nikomu nie ufa, nikogo nie potrzebuje, a największą grozą przepełnia go myśl, iż po jego śmierci zgromadzony przezeń majątek mógłby przypaść jego spadkobiercą (kimkolwiek by oni nie byli). W miarę rozwoju sytuacji poznajemy pana Gobseck jako człowieka o sporym doświadczeniu życiowym, wnikliwym umyśle, znającego się doskonale na ludzkiej psychice, filozofa i człowieka wyznającego może dziwny, ale na swój sposób honorowy kodeks wartości (jak np. fakt obciążenia „przyjaciela” dużymi odsetkami, aby w ten sposób nie musiał czuć wdzięczności względem pożyczkodawcy). Na koniec jawi się nam ogromnym skąpcem,  który woli sam stracić, niż pozwolić zyskać innym. Lichwiarz jest jakby dwoma osobami w jednej.

Opowiadanie jest pochwałą dla ludzkiej energii i potęgi jednostki, która dzięki tejże energii i rozumowi potrafi podejmować śmiałe działania i robić karierę. Energią i rozumem wykazuje się zarówno pan Gobseck, który potrafi wykorzystać znajomość ludzkiej natury do zbudowania swojego imperium. Imperium złota, ale i imperium władzy, imperium niepozornego człowieka, przed którym niemal każdy musi wykazać się pokorą, bowiem zachłanność i pazerność ludzka nie znają granic, a jeden wystawiony weksel pociąga za sobą łańcuszek kolejnych.

Energią wykazuje się również będący narratorem młody adwokat, który zyskuje znacznie większą sympatię czytelnika, jako jednostka o naturze nie tak złożonej, jak pan Gobseck, ale za to z gruntu uczciwej.

W przeciwieństwie do "Kobiety trzydziestoletniej" pisanej kwiecistym, rozwlekłym stylem "Lichwiarz" napisany został językiem prostym i czytelnym, co sprawiło, że czytało się lekko. Postaci opisane w tym utworze zaciekawiły mnie na tyle, że mam zamiar sięgnąć po kolejne powieści, ponieważ, jak wiadomo bohaterowie Balzaka przewijają się na kartach różnych powieści składających się na cykl „Komedii Ludzkiej”. Gobseck stanowi wraz z Kobietą trzydziestoletnią i Ojcem Goriot tom piąty cyklu.

Moja ocena 4,5/6