Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Karol Szalony - Aleksander Dumas

  

 

Karol Szalony  - Dumas Aleksander W szaleństwie ostatnich dni w pracy wysłuchanie lektury pod tytułem Karol Szalony wydaje się być jak najbardziej na czasie.

„Karol szalony”  to powieść zaliczona do powieści historycznej z gatunku płaszcza i szpady. Autor przenosi nas w burzliwy okres schyłku XIV i początku XV wieku do Francji czasów Karola VI, zwanego także z powodu choroby Karolem Szalonym. Chorobę króla wykorzystują rywalizujący ze sobą książęta. Francja, bogata i niezależna, za czasów Karola VI popada w konflikty wewnętrzne, wojnę domową, a w konsekwencji anarchię a nawet zależność od Anglii.

Na tle historycznych wydarzeń mamy opowieść obfitującą w intrygi, spiski, miłosne związki, zdrady, bitwy, zaślubiny, turnieje, wojny.

Powieść rozpoczyna barwny opis zaślubin króla Karola VI Walezjusza z Izabelą Bawarską. Opis jest tak drobiazgowy, że bez trudu mogę sobie wyobrazić wjazd królewskiej pary oraz zaproszonych gości do Paryża. Widzę ten ciągnący się kilometrami orszak weselny; książąt ubranych w adamaszkowe pantalony, płaszcze złotem haftowane, kubraki z ozdobnymi guzami pokryte herbami, czapeczki  perłami wysadzane,  panny w jedwabnych sukniach obciskających kibić, kokardach, wstążkach, rękawiczkach, przyozdobione koliami, bransoletami, koralami. Widzę te ku uciesze nowożeńców i gości weselnych ustawione na trasie orszaku liczne rusztowania i sceny z odgrywanymi nań spektaklami o charakterze religijno-baśniowym, bogate scenografie, dla których pokryto drapowanym suknem całe kamienice, fontanny tryskające kwiatami, sztuczne kolumny, poprzebierane postacie, dziewice ze złotymi dzbanami i czaszami pełnymi owoców, scenografie pełne zamków,  wrota raju, scenki bitew historycznych i walk rycerskich.

Jednym słowem bajka. Trochę lukrowany obrazek, pięknych, cudownych dziewic, i mężnych kawalerów. Panny są śliczne, prześliczne, piękne, wdzięczne, anielskie, cudowne. Kawalerowie rycerscy, mężni, dzielni, odważni, silni, no i piękni.  

Panny dysponują głosami o naturalnej słodyczy, anielskim obliczem, łagodnymi oczami będącymi oknami dziewiczego serca i przemawiają z niewypowiedzianą łagodnością i spoglądają z wyrazem słodyczy niewysłowionej.

Kawalerowie odznaczają się męstwem niewypowiedzianym, walecznością niemającą sobie równej, hartem ducha i odwagą niespotykaną.

Ponieważ jednak schyłek średniowiecza to czas, w którym częściej ginęło się z ręki człowieka, niż z powodu choroby (pomijając liczne epidemie) powieść obfituje także w opis bitew, wojen i zbrodni. Nie brak więc okrucieństwa, przemocy, krwi. Są tu odrąbywane toporem członki, sztylety nurzane we krwi, głowy ścinane katowskim mieczem, uśmiercane trucizną wiarołomne żony, zmasakrowane torturami ciała.

Właściwie jest tu wszystko, co być w tego rodzaju powieści powinno.

Mam jednak mieszane uczucia. Momentami powieść mi się podobała i to bardzo. Te opisy zwyczajów (wesela, zabawy, turnieje, intrygi dworskie) są naprawdę ciekawe. Opis miłości, zdrad, intryg, dążenia do władzy pokazuje jak odwieczne i niezmienne są ludzkie pragnienia i motywy naszych działań.

Zabrakło mi jednak bardziej zróżnicowanych bohaterów. Ci pozytywni są dobrzy aż do przesady, aż może zemdlić.  Bohaterowie negatywni są po prostu źli i już, żadnej próby usprawiedliwienia czy zrozumienia motywów postępowania. Postacie są albo białe, albo czarne, a przez to stają się nudnawe i przewidywalne.

Raził mnie także  język powieści; miejscami ckliwy, miejscami pompatyczny, miejscami sztuczny.

Wydaje mi się, że ta konwencja „historyczna powieść z gatunku płaszcza i szpady” dziś staje się anachroniczna. Ale może to ja za późno zabrałam się za jej czytanie.

Moja ocena- 4/6

To był szalenie ciężki tydzień, co tłumaczy taką mizerię czytelniczą, ale jak twierdzi szefowa okres najcięższej pracy mamy już za sobą (czy ktoś w to uwierzył? nie wiem- czas pokaże), więc teraz powinno być tylko lepiej.