Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Rok 1984 George Orwell, czyli Wielki brat patrzy

 

Rok 1984 - George OrwellPo przeczytaniu "Folwarku zwierzęcego", który zapadł mi głęboko w pamięć sięgnęłam po "Rok 1984". Do tej pory byłam przekonana, że czytałam książkę jeszcze wówczas, kiedy znajdowała się ona na indeksie książek zakazanych. Teraz wydaje mi się, że musiałam wówczas (w latach osiemdziesiątych) czytać jakieś jej fragmenty, ponieważ to, co znajduje się w mej pamięci ma się nijak do dzisiaj ukończonej lektury.

Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie.

Określana jako antyutopia o podtekstach politycznych. Zainspirowana kontaktem autora z praktyczną stroną ideologii komunistycznej.

Rok 1984 przedstawia czasy absolutnego totalitaryzmu, totalitaryzmu, dla którego "nazizm jest niemal sielankowym wspomnieniem".

Akcja dzieje się w fikcyjnym mocarstwie Oceanii, w której rządzi nieliczna grupa ludzi, zwana Partią Wewnętrzną przy pomocy podrzędnych urzędników (Partii Zawnętrznej) wykorzystując pozbawionych jakichkolwiek praw proli. Na czele Partii stoi mityczny Wielki Brat (raczej wytwór wyobraźni, niż rzeczywista postać). Obywatele podlegają permanentnej inwigilacji przez 24 godziny na dobę; w pracy, w domu i poza nim. Mieszkania i miejsca pracy wyposażone są w ekrany, które nie tylko non-stop nadają propagandowe treści, ale i „obserwują” ludzi. Obserwacja trwa zarówno w dzień, jak i w nocy, obserwacja dotyczy nie tylko zachowań, ale też gestów, mimiki twarzy a nawet myśli, które specjaliści potrafią odczytywać z najdrobniejszych, pozornie nic nie znaczących ruchów, min. Obywatel, aby uniknąć ewaporacji (unicestwienia zarówno fizycznego, jak i duchowego) musi non stop kontrolować swoje myśli, a na twarz przybierać maskę obojętności, musi nauczyć się także umiejętności błyskawicznej zmiany poglądów i nie wyrażania absolutnie żadnego zdziwienia postępowaniem partii. Bowiem, jeśli Partia (Wielki Brat) twierdzą, że dwa plus dwa jest pięć to znaczy, że jest pięć.

W Oceanii przeszłość istnieje tylko w dokumentach, a raczej iluzja przeszłości. Jest ona bowiem poddawana ciągłej zmianie, poprzez zmianę treści gazet i informacji. W końcu nie sposób dotrzeć do tego, co jest, co było prawdą, a co jej zaprzeczeniem. Każdy dokument natychmiast po otrzymaniu ulega zniszczeniu w tzw. ”luce pamięci”. A kształtowana przez nieustanną propagandę pamięć staje się z czasem niepamięcią, albo używając nowomowy „bezpamięcią”.  "Kto rządzi przeszłością w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w jego rękach jest przeszłość" mówi jeden ze sloganów Partii.

W świecie strachu nie ma miejsca na ludzkie uczucia, dzieci obserwują rodziców, małzonkowie małżonków, sąsiedzi sąsiadów, każdy na każdego składa donosy.

Najtragiczniejszym nie jest to, że adwersarzy, politycznych oponentów się niszczy (unicestwia), ale to, że wymazuje się ich z pamięci ludzkiej.

Książka nie jest odwzorowaniem rzeczywistości, jest jej karykaturą. Ale nie jest też czystą fikcją. Jest projekcją tendencji, jakie Orwell zaobserwował w otaczającej go komunistycznej rzeczywistości. Jest tam więc opis; szarej i brudnej, nijakiej jakości życia w „komunie”,  propagandowych metod, jakimi posługiwały się władze nie zważając na inteligencję swoich słuchaczy,  przywilejów partyjnej „wierchuszki”, wyszukanych tortur stosowanych wobec politycznych przeciwników, a także metod prowokacji tajnych służb.  Przedstawiony przez Orwella obraz świata jest przerażający. Lektura momentami powoduje odrazę (ach te wyszukane tortury), momentami powoduje wściekłość na bezczynność ludzi, na ich bezwolność, nad paraliżujący ich strach. Momentami zaskakuje. I na pewno zmusza do refleksji i zastanowienia.

Czy dzisiaj, kiedy żyjemy w rzeczywistości, która „w przeważającej mierze jawi się nam jako demokratyczna” ostrzeżenie Orwella traci na aktualności? Czy dzisiaj możemy zaprzeczyć tezie, że jedynym celem władzy jest utrzymanie władzy (i to władzy wszelakiej, nie tylko politycznej)? Czy problem dotyczy jedynie dziedziny polityki?

Mnie powieści Orwella nieodmiennie kojarzą się z mniejszym, a doskonale mi znanym środowiskiem.

Moja ocena 6/6