Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Maurycy, uczeń Matejki Lea Shinar

 

Na książkę trafiłam przez zupełny przypadek błądząc oczami po grzbietach okładek na bibliotecznej półce. Lubię czytać o malarzach, więc zobaczywszy nazwisko polskiego malarza ucieszyłam się na tę odmianę po malarzach włoskich i francuskich. Przyznaję się, że nazwiska Gottlieb nie słyszałam wcześniej, a i prac jego nie znałam.

Książka jest biografią artysty, która ma za zadanie ocalić od zapomnienia twórcę oraz jego dzieła. Te ostatnie, o tyle tylko, o ile będą one w stanie przybliżyć portret psychologiczny artysty. Autorka kilkakrotnie podkreśla, że ważniejszy jest dla niej człowiek niż jego dzieło. A jeśli lektura zainteresuje na tyle, że czytelnik zechce zapoznać się z twórczością artysty to będzie to dodatkowa korzyść z lektury.

Maurycy, uczeń Matejki” to powieść oparta na życiu i miłości Maurycego Gottlieba i Laury Rosenfeld. Książka powstała głównie na podstawie listów i pamiętników. Jeszcze raz okazuje się, jak bogatym źródłem informacji może być epistolografia. Być może i na podstawie naszych dzienników (bloogów) powstanie kiedyś niejedna książka.

Dla uatrakcyjnienia treści lektury znalazły się w niej także wątki fikcyjne i fikcyjne postacie.

Maurycy był żydowskim malarzem urodzonym w Drohobyczu. Studiował malarstwo w Wiedniu, lecz zafascynowany twórczością Jana Matejki, a zwłaszcza jego „Rejtanem” przeniósł się do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Początkowo pozostając pod wpływem dzieł Matejki Maurycy tworzył wyłącznie obrazy o tematyce historycznej inspirowane historią Polski. Z czasem tematem jego prac zostały kultura i tradycje żydowskie.

Z kart książki wyłania się postać młodego, wykształconego, wrażliwego człowieka, artysty, który żyje owładnięty pasją. Pasją tworzenia i pasją miłości. Najpierw jest to pasja tworzenia obrazów, godnych jego mistrza, potem pasja tworzenia obrazów, które będą świadectwem historii jego narodu, potem jest to uczucie miłości do Laury – jego narzeczonej i muzy.

Laura Rosenfeld była wychowaną w kulturze niemieckiej żydówką. Młoda, pozostająca pod silnym wpływem rodziny dziewczyna ulega presji otoczenia, aby nie wiązać się z artystą. Rodzinie nie podoba się Maurycy, początkowo młody i nieznany malarz, z czasem zdobywający coraz większe powodzenie, lecz nie przykładający wagi do kwestii finansowych. Laura zrywa narzeczeństwo i wychodzi za mąż za dobrego, acz nudnego człowieka.

Z biegiem lat Laura staje się silną i zdecydowaną kobietą, która odkrywa swe powołanie i realizuje się poświęcając swe siły i czas pasjom społecznikowskim.

Książka powstała, aby ocalić od zapomnienia osobę młodego artysty, który żył zaledwie 23 lata pozostawiwszy po sobie bogatą spuściznę malarską. Nazywany był najwybitniejszym uczniem Matejki. 

Jedno z najsłynniejszych dzieł Gottlieba to „Ahaswer”. Jest to autoportret artysty. Obraz  nawiązuje do znanej legendy o Żydzie Wiecznym Tułaczu obalając jednocześnie negatywny stereotyp Żyda jako wygnańca poprzez nałożenie na głowę Ahaswera diademu z drogocennymi kamieniami.

Obraz ten przejawia Rembrandtowską fascynację światłem i cieniem. 

 

Życie Maurycego było krótkie, ale niezwykle bogate. Właściwie można powiedzieć, że był człowiekiem spełnionym, kochał i był kochany, żył i tworzył z pasją. Nie było to jednak życie jak z bajki. Nie dane było mu zaznać szczęścia rodzinnego. Zerwanie z Laurą przeżył bardzo głęboko. Często towarzyszyły mu myśli samobójcze. Po ciężkich doświadczeniach lat młodzieńczych, podczas których pozostawał samotny i odizolowany od środowiska artystycznego z powodu swojego żydowskiego pochodzenia zyskał zarówno uznanie, jak i szacunek tych największych; w tym Matejki i  Siemiradzkiego.

Bardzo smutna jest scena pogrzebu Maurycego, przypomina filmową scenę pochówku Mozarta z filmu Amadeus – M. Formana.

Książka dobrze napisana, ciekawa, książka, z której dowiedziałam się dużo na temat Maurycego - człowieka i Maurycego - malarza.  Napisana pierwotnie po hebrajsku została książka przetłumaczona na język polski  przez autorkę. Książka liczy sobie 150 stron, więc szybko się "wchłania".

Moja ocena 4/6