Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku

podróże literackie

Dobre geny Hanna Cygler

Hanna Cygler "Dobre geny", Dom Wydawniczy Rebis 2011

Lubicie książki w stylu Grochola, Szwaja, Leżajska, albo tej pani od Rozlewisk (Miłość nad rozlewiskiem i tym podobne romansidła)? Jeśli tak, to powinna się wam spodobać książka pani Cygler. 

Marta, piastująca wysokie stanowisko w państwowej agencji, ambitna, inteligentna, choć nieco denerwująca swą naiwnością w sprawach męsko-damskich osóbka, nagle z dnia na dzień traci pracę. Wydaje się, że zupełnie bez powodu, bowiem jej stanowisko, jak się okazuje nie było potrzebne dla krewnych i znajomych królika. Od tej chwili w uporządkowanym życiu twardej pani menager zaczynają się dziać dziwne historie.

Kobieta rzuca się w jeden romans, potem drugi, pomaga bezrobotnemu, będącemu jej wielką, pierwszą miłością, wspomina traumatyczne przeżycia związane z nieudanym małżeństwem, walczy z despotyczną matką, a w międzyczasie znajduje pracę i zaczyna zajęcia na uczelni. A to wszystko z polityczną aferą w tle. 

Książkę czyta się dobrze i szybko. Choć wciągnęła mnie dopiero pod koniec. Zaliczyłabym ją do serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Literatura wybitnie kobieca.

Nie wiem, czy dobrze odczytałam intencje autorki, o czym miała być ta książka. Moim zdaniem, o tym, że życie nas zaskakuje. Marcie wydawało się, że zna matkę, brata, byłego narzeczonego, tymczasem okazuje się, że nic nie jest takim jakim się wydaje (choć może to Marta zajęta robieniem kariery nie zauważa pewnych zjawisk). A może o tym, że wszyscy jesteśmy niedoskonali; ta idealna, poukładana pani menager staje się zupełnie krucha i łatwopalna, kiedy w grę wchodzą uczucia. A może wreszcie o tym, że takie traumatyczne przeżycia z przeszłości są balastem, który tkwi w nas całe życie. A może o tym, że dobre geny nie są żadną gwarancją.

Niestety ja Marty nie polubiłam, wydaje mi się osobą sztywną, pracoholiczką, zapatrzoną we własną karierę, zadufaną w sobie, nie posiadającą żadnych zainteresowań poza pracą, nie mającą czasu, ani na rodzinę, ani na seks, ani na pasje. A kiedy tej pracy zabrakło pustkę życia, poczucie beznadziei i depresji zapełnia kolejnymi romansami. Nie rozumiem też zupełnie powodów jej wmieszania się w politykę (być może to z nadmiaru ambicji?, bo jakoś wyjasnienie tego zachowania poczuciem uczciwości mnie nie przekonuje).  No i jeszcze nie lubi muzyki musicalowej - tego nie mogę jej wybaczyć :) 

Ocena: przyznam się, że nie umiem wystawić oceny, więc wyjątkowo bez oceny.